• Wpisów:361
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 20:52
  • Licznik odwiedzin:7 088 / 1675 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Długi wąski korytarz, światło rażące oczy. Na końcu kraty, ściany żółte ze starości. Dokąd idę? Gdzie jestem? Odwracam się. Ciemno. Nie to nie to... Odwracam się. Zamiast krat dziura przepełniona wspomnieniami, a może to nie nie wspomnienia lecz marzenia? Już nic nie jest pewne.. Idę. Dokąd? Właściwie dlaczego? Po drugiej stronie czeka mnie las, las wczesną jesienią, jest piękny. Pogoda... Cóż spokojnie, lecz pochmurnie zupełnie jakby oznaczała moje dotychczasowe życie. Ale ja przez życie idę sama, więc skąd ten przystojny, wysoki szatyn o oczach, w których właśnie tonę? Nagle tuli mnie, chroni? Czy to z troski? Nie ważne. Nic już nie ma większego znaczenia, ale dlaczego? Co się ze mną dzieje? c.d.n.
 

 
Byłeś trudnym chłopakiem, ale za to Cię kochałam. Tak, kochałam, bo teraz kochać mogę tylko wspomnienia.
 

 
●• Obok jesteś wciąż i nie ma Cię. Nie potrafisz wprost nie kochać mnie. •●
 

 
●• Kochaj mnie gdy najmniej na to zasługuje...
wtedy tego najbardziej potrzebuje... •●
 

 
●• Patrz, właśnie idę dać sobie radę. I już nie zobaczysz moich łez, będę silna. Póki w to wierzę, tak będzie. Skończyłam z łatwym wybaczaniem. Teraz to ja będę się śmiać. •●
 

 
●• Śmieszne. Jak blisko byliśmy, a teraz gdy po wszystkim potrafisz przejść obojętnie tak jakbyśmy nigdy nie istnieli •●
 

 
Słuchając tej piosenki prawdziwy uśmiech wrócił na moje usta. Ale znikł z końcem piosenki, tak jak skończyła się nasza miłość.
 

 
●• Już nie wiem czego chcę... Obgryzam paznokcie, wpatrzona w nasze zdjęcia, zastanawiam się czy TO miało sens. •●
 

 
I żyje nadal samotnością. Ale to już codzienność. I wiesz co? Nie przeszkadza mi to. Nauczyłam się żyć bez Ciebie i nie oddychać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Burza idzie.
- Wyjdź na dach i pomachaj jej czymś metalowym na powitanie...
 

 
Miałam ochotę na papierosa. Kompletny idiotyzm, ponieważ nie palę. Tak, tak, takie jest życie. Pewnego zimowego ranka jesteście gotowi maszerować kilometry w chłodzie po paczkę papierosów, albo na przykład kochacie mężczyznę, dorabiacie się dwójki dzieci, po czym, pewnego zimowego poranka, dowiadujecie się, że On odchodzi, bo kocha inną. Dodając przy tym, że jest Mu przykro, że się pomylił, popełnił błąd. Zupełnie jak z telefonem: "Przepraszam pomyłka". "Ależ nic nie szkodzi"...
 

 
Możesz tak siedzieć pół nocy, ba nawet całą noc możesz siedzieć przed komputerem i wpatrywać się w jego imię na liście na Gadu i czekać na chociaż jedną głupią wiadomość. I wiesz co? Chuja! Nie doczekasz się.
 

 
- Co robisz?
- Uczę się...
- Czego?
- Definicji słowa 'miłość'
- A po co ci?
- Bo nie jestem już pewna czy Go kocham.
 

 
- Tak naprawdę to cie nienawidzę. Twój głos denerwuje mnie bardziej niż mucha latająca tuż za uchem. Twoje oczy nigdy nie sprawiły, że moje serce mocniej zabiło. Dotyk wywołuje obrzydzenie, a nie ciepłe dreszcze. zaczepki nie robią na mnie wrażenia. Nie marzę o pocałunku z Tobą...
- serio ?!
- Zamknij się. Wmawiam sobie kurwa.
 

 
Polonistka wywołała do odpowiedzi. 'Numer 20 i 23!' Zapraszam.' Wstaliśmy oboje z zajebiście wściekłymi minami. 'Nie będę Was dziś pytać. Wyobraźcie sobie, że jest między Wami konflikt dotyczący czegoś ważnego. Zagrajcie to.' Spojrzeliśmy na nią zdziwieni, wciąż staliśmy w ciszy. 'No już. Zacznij od słów: Jak mogłeś?!' Pogoniła mnie. 'Jak mogłeś?' Oczy momentalnie mi się zaszkliły. Nie odpowiedział. 'Jak mogłeś to zrobić?!' Wziął głęboki wdech. 'Przepraszam.' Wykrztusił gryząc wargę. 'I co? Mam Ci się rzucić na szyję? Nie przepraszaj,jeśli nie rozumiesz definicji tego słowa.' Wkurzył się. 'Dobrze wiesz, że to nie moja wina! To była impreza. Byłem nawalony, z resztą nie byliśmy ze sobą.' Otworzyła szerzej oczy. 'Nie? Aaa, to sorry. Pomyliłam bieg zdarzeń.' Nauczycielka patrzyła na nas z niedowierzaniem. 'Dobrze. Usiądźcie do ławek. Muszę Wam powiedzieć, że było widać w tym prawdę.' Spojrzał na moją twarz wykrzywioną bólem. Musiałam wyjść z sali.